Opis
Kiedy myśleliśmy, że po wydanym kilka miesięcy wcześniej Unlimited Love Papryczki wystrzelały się z pomysłów, to Return of the Dream Canteen jest dowodem na to, że ich kreatywne umysły są nie do zajechania.
To album, który brzmi jak wielka, kolorowa piaskownica, w której czterech dorosłych facetów bawi się efektami, groovem i psychodelią, jakby jutra miało nie być. Papryczki wjeżdżają tu na pełnym luzie – zamiast gonić za radiowymi hitami, wolą odpłynąć w stronę długich jamów, kosmicznych syntezatorów i solówek Johna Frusciante, które brzmią, jakby były nadawane prosto z innej galaktyki.
To płyta niesamowicie ciepła, analogowa i przesiąknięta kalifornijskim luzem. Słychać, że po powrocie Johna do składu między muzykami znów zaiskrzyło tak mocno, że nie potrafili przestać grać. Efekt? Dostaliśmy materiał, który jest jak radosny chaos – od funkowych petard, przy których kolana same miękną, po marzycielskie ballady idealne na powolny zachód słońca nad oceanem. Świetny album na moment, kiedy można po prostu wrzucić wyższy bieg, otworzyć okno w aucie i pozwolić, by bas Flea zrobił porządek w Twojej głowie.
Mimo że płyta wyszła zaledwie pół roku po swojej poprzedniczce, oba albumy powstały podczas tej samej, gigantycznej sesji nagraniowej z Rickiem Rubinem. Zespół był tak płodny po powrocie Frusciante, że zarejestrował łącznie blisko 50 utworów. Zamiast wydać jeden przepastny box-set, postanowili rozbić to na dwa osobne wydawnictwa. Co więcej, utwór Eddie to wzruszający hołd dla Eddiego Van Halena – Anthony napisał tekst dzień po śmierci legendy gitary, a John dograł solówkę, która jest miłosnym listem do stylu gry mistrza.
Utwory
A1. Tippa My Tongue
A2. Peace And Love
A3. Reach Out
A4. Eddie
B1. Fake As Fuck
B2. Bella
B3. Roulette
B4. My Cigarette
C1. Afterlife
C2. Shoot Me A Smile
C3. Handful
C4. The Drummer
C5. Bag Of Grins
D1. LaLaLaLaLaLaLaLa
D2. Copperbelly
D3. Carry Me Home
D4. In The Snow