Opis
W połowie 1965 roku ukazał się piąty album nic nieznaczącego zespołu z Liverpoolu. Świat im mówił: dajcie spokój, a oni dalej swoje! Poddali się w końcu w 1969, ale zwlekali z ogłoszeniem decyzji przez następny rok. Podobno zgubili wszystkie numery telefonów do mediów…
Że nie jest dobrze, świadczył już błagalny tytuł. To John Lennon, który ewidentnie przestawał radzić sobie ze sławą i szukał oparcia (lecz nie w byle kim – tak oto grymasił, bezwstydnik). Jeśli przyjrzeć się tekstowi, powinniśmy otrzymać balladę fortepianową tak łzawą przy wtórze której sam autor ledwo uchodzi z życiem, a co dopiero słuchacz, ale gdzie tam! Zapodajmy żwawe tempo, uczyńmy z pieśni dynamiczny gitarowy numer, dodajmy wokalne call and response, zaróbmy trochę forsy!!!
W ogóle patrzcie cwaniaka: z jednej strony prycha z pogardą, że „to tylko miłość” („It’s Only Love”), ale z drugiej przestrzega jakiegoś delikwenta, żeby dobrze traktował pannę, bo inaczej ją straci („You’re Going to Lose That Girl” – Starr puka w bongosy, że aż miło). Natomiast, żeby ukrywać uczucia („You’ve Got to Hide Your Love Away”) to już raczej nie pouczenie, lecz smutna konstatacja (rzecz dotyczy zabujanego w nim na amen managera Briana Epsteina) w stylu młodszego kolegi z Ameryki, Boba Dylana.
Gabriel Garcia Marquez w 2004 roku opublikował „Rzecz o mych smutnych dziwkach”, a tymczasem Lennon blisko 4 dekady prędzej napisał „Ticket to Ride”: piosenkę o hamburskich kurtyzanach, z którymi miał, hm, styczność w początkach działalności zespołu. To się nazywa chrzest bojowy, kurka wodna! Później przechwalał się jakoby stworzył pierwszy w świecie numer metalowy, ale kto słyszał, by w metalu używano tamburynu?? Weź się ogarnij, facet! Na koniec to w ogóle drze się jak po*ebany w rockandrollowym standardzie „Dizzy Miss Lizzy”… Swoją drogą dopchanie tracklisty średnimi coverami wiele mówi o desperacji gagatków. W drugim Ringo Starr zapodał taką wiochę, że szkoda gadać („Act Naturally”). Zwłaszcza na perce – najtrudniejsza z najmniej efektownych partii tego instrumentu ever!
Najmłodszy kolega George nie lepszy. Harrison niby przykozaczył, bo wywalczył sobie aż dwa momenty chwały na longplayu, ale wpierw płacze, że swej lubej potrzebuje („I Need You”), by zaraz później stwierdzić, że nie do końca w smak mu jej uczucia, bo chyba sprawy zaszły za daleko („You Like Me Too Much”). I dodatkowo zapewne obie pieśni były skierowane do tej samej kobiety. Weź się, chłopie, zdecyduj – kochasz ją czy jak? A może Ty masz problem z odwzajemnianiem? Kochać to tak, ale być kochanym to ble, tak? Ludzie złoci…
Ale najżałośniej wypada tu pracuś Paul, rzecz jasna. „Yesterday” była na tyle mizerna, że wedle ostrożnych szacunków co najmniej 2200 wykonawców zdecydowało nagrać własne jej wersje, by zatrzeć złe wrażenie oryginału. Pozostali nie chcieli mieć z nim nic wspólnego i nawet nie pojawiają się w nagraniu, co również o czymś świadczy. No cóż zrobić, chłopak miał zaledwie 21 lat, gdy wpadł na jej pomysł, mogło pójść znacznie gorzej, bądźcie wyrozumiali…
Dla odmiany znajdziemy tu numer, po który nawet pies z kulawą nogą nie sięga, czyli „Tell Me What You See”. Dziwne, że za takim tytułem nie stoi etatowy ślepiec zespołu, czyli okularnik John… Macca postanowił także skopiować styl Paula Simona i wymyślił „I’ve Just Seen a Face”. A może wymyśliłbyś ty wreszcie coś oryginalnego, Paul? Nie, najlepiej wpychać się nieudolnie gitarą jak w „Another Girl”…
Aha, nawet okładki dobrze zrobić nie potrafili, patałachy. Myślicie, że oni tam stoją i pokazują kolejne litery tytułu? W życiu… to zwykłe NUJV! Zresztą obczajcie sobie, że w niektórych wydaniach był inny wariant – Starr został przesunięty na drugie miejsce w szeregu, w konsekwencji otrzymując NVUJ!/fc/
PS. Tak, głupawka trzyma nas aż do decem aprilis. Tekst ma oczywiście charakter humorystyczny, gdyż autor stwierdził, że nikt nie zniesie kolejnego przejawu lizusostwa pod adresem najlepszego zespołu wszech czasów, więc popełnił taki oto kłamliwy paszkwil o swych ukochanych artystach. Ma się rozumieć, że omawiane dzieło zasługuje, jeśli nie na maksymalną notę (subiektywnie), to bliską pełnej skali (obiektywnie).
Dodam, że mimo wykrzyknika w tytule to jeden z najbardziej akustycznych krążków zespołu obok sąsiadujących „Beatles for Sale” i „Rubber Soul”. Lennon wówczas dorwał się do nowej zabawki i często zdarzało mu się zasiadać do elektrycznych klawiszy, do których nie wracał później już nazbyt często.
Utwory
A1. Help!
A2. The Night Before
A3. You've Got To Hide Your Love Away
A4. I Need You
A5. Another Girl
A6. You're Going To Lose That Girl
A7. Ticket To Ride
B1. Act Naturally
B2. It's Only Love
B3. You Like Me Too Much
B4. Tell Me What You See
B5. I've Just Seen A Face
B6. Yesterday
B7. Dizzy Miss Lizzy