Opis
To debil, ale geniusz – podsumował Kanyego Westa kolega siedzący w amerykańskich rapsach. Czy również i Wy nie uważacie, że znakomicie oddał istotę rzeczy w zaledwie 15 głoskach?
Mój ulubiony, piąty album w chronologii: „My Beautiful Dark Twisted Fantasy”. I najwyraźniej nie jestem w opinii odosobniony, skoro nawet mądrzejsi ode mnie najczęściej to właśnie jego wskazują jako szczytowe osiągnięcie artysty, jak również umieszczają wśród największych osiągnięć fonograficznych XXI wieku.
Bo my tu gadu gadu głównie o rocku, raz lżejszym, raz cięższym, ale to nie jest tak, że tylko gitary nam w głowach (i uszach). Aczkolwiek nieraz rock przebija się to tu, to tam. Da się to wychwycić już przy lekturze książeczki, gdy przegląda się „creditsy” poszczególnych kompozycji. A znajdziemy tam trochę nazwisk tuzów muzyki gitarowej. Najczęściej spowodowane jest to oczywiście użyciem „żywcem” danego sampla (już otwierająca płytę „Gorgeous” zawiera fragmenty „You Showed Me” Rogera, wówczas jeszcze Jima, McGuinna i Gene’a Clarke’a z The Byrds), ale niekiedy są to przetworzenia – jak chociażby w „Hell of a Life”, w którym fani Black Sabbath z łatwością rozpoznają melodię z ikonicznego „Iron Mana”. Poza tym West pod koniec sięgnął również po Gila Scotta-Herona, jednego z pionierów rapu.
Najbardziej irytująco – przynajmniej początkowo – brzmi „kanciaste” wykorzystanie sławetnego „21st Schizoid Man” King Crimson z legendarnego debiutu „In the Court of the Crimson King”. Nosi znamiona działania kompletnego amatora, bo jak gdyby kończy się o jakąś sekundę za późno, jednak wraz z kolejnymi odsłuchami słuchacz coraz bardziej docenia ów zabieg, że autor nie przyciął go „idealnie”, tj. w tym miejscu, w którym byśmy się tego spodziewali. Niemniej trochę się trzeba przemóc…
Ale tak naprawdę znacznie więcej tu popu, niemal tony. Właściwie każdy track stoi otworem do wrzucenia na playlisty popularnych radiostacji. Zresztą wspomogła go cała armia gwiazd: Pusha-T, Jay-Z, Rick Ross, Nicki Minaj, Bon Iver, John Legend, Kid Cudi, Raekwon, RZA, Swizz Bitz, Prynce Cy Hi… Łatwo o zawrót głowy, a to tylko wierzchołek góry lodowej, bo ograniczyłem się do wykonawców szeroko rozpoznawalnych.
Jeśli chodzi o hip-hop, nie chcę się zbytnio mądrzyć, wolę oddać głos mądrzejszym. Simon Vozick-Levinson z „Entertainment Weekly” zauważył, że West czerpał z poprzednich dzieł, otrzymując „duch luksusu „The College Dropout”, symfoniczny przepych „Late Registration”, połysk „Graduation” i emocjonalnie wymęczone electro z „808s & Heartbreak”. Od siebie dodam tylko, że to iście brawurowy, ekstrawagancki, misternie skonstruowany, epicki album na każdym kroku iskrzący się od pomysłów. Niepojęty, bezkompromisowy i „szalony” jak sam nietuzinkowy autor.
Utwory
1. Dark Fantasy 4:40
2. Gorgeous 5:57
3. Power 4:52
4. All Of The Lights (Interlude) 1:02
5. All Of The Lights 4:59
6. Monster 6:18
7. So Appalled 6:38
8. Devil In A New Dress 5:52
9. Runaway 9:08
10. Hell Of A Life 5:27
11. Blame Game 7:49
12. Lost In The World 4:16
13. Who Will Survive In America 1:38