Opis
Z powodu niedawnych urodzin Mike’a Pattona – wokalisty o niemal nieograniczonych możliwościach głosowych – poczułem impuls, by wrócić do „King for a Day… Fool for a Lifetime”. „Angel Dust” – standardowo określany jako album pierwszej potrzeby, jeśli mowa o Faith No More – zbyt dobrze znam, by musieć ją sobie powtarzać. Po krótkim rekonesansie nie mam już najmniejszych wątpliwości, że następne dzieło formacji – piąte w chronologii – zasługuje co najmniej na srebro. A kto wie, czy nie na złoto. Może nie warto trzymać się konwenansów, utrwalonej pozycji w ogólnym dyskursie…
A jest tu doprawdy parę ważnych indeksów. Jednym z nich jest bodaj najbardziej dystyngowany singiel w dziejach FNM, czyli „Evidence” – jako pozbawiony gwałtownych zwrotów akcji czy wulgaryzmów i bardzo „smooth” słusznie wybrany do promocji. Tylko ci, którzy dopiero wtedy załapali się na Pattona i kolegów, zapewne wyrobili sobie nieco przekłamany obraz tego przecież raczej nieokiełznanego zespołu. Niemniej nie jest to odosobniony przypadek elegancji, gdyż parę tracków dalej trafiamy na bossa novę „Caralho Voador”. Za każdym razem, gdy grają tak grzecznie, słuchacz odnosi wrażenie, że zaraz czymś przywalą… (wszak takie „Cuckoo for Caca” czy „Ugly in the Morning” – zresztą bliskie sobie „charakterologicznie” – jeńców nie biorą). A jeszcze lepiej i również „w dobrym guście” jest w lirycznym, knajpianym „Take this Bottle” – już nieco bardziej dla nich reprezentatywny, zwłaszcza ze wspomnianym „ewidentnym” przebojem.
Za najbardziej elektryzujący trudno nie uznać pędzącego „Digging the Grave”. Wniosek sam się nasuwa, że tak porywający numer jest w istocie pierwszorzędnym kawałkiem popowym (gdyby jeszcze tylko nieco ściągnąć z niego ciężar, który mógłby odstraszyć niedzielnych słuchaczy, stracilibyśmy wszelkie złudzenia, jak bardzo radio-friendly jest to nagranie). Ciekawe, że taki murowany hit schowano dopiero w drugiej połowie albumu (choć zarazem słusznie wypchnięto na singiel pilotażowy). W kategoriach swego rodzaju dokładki-petardy traktuję trzeci od końca „What a Day” z tym charakterystycznym refrenem „what a day if you can look it in your face and hold your vomit”… Natomiast najbardziej typowym dla nich singlem z albumu zdecydowanie pozostaje „Ricochet”.
Wyróżniłbym jeszcze wielki finał w postaci wielowątkowej, w ostatniej partii gospelowej pieśni „Just a Man”, czego na tamtym etapie pewnie nikt by się po FNM nie spodziewał. Udowodnili tym samym, że właściwie wszystko im wolno. Wiadomo, że rock to ich poletko, ale eklektyczni byli niemal od urodzenia. Z przyjemnością więc zapędzali się w bardziej egzotyczne krainy (salsa, granie bigbandowe, jazzowate w „Star A.D.”), przyciągając skojarzenia z wyczynami macierzystej kapeli wokalisty, tj. Mr Bungle (wszak Patton ściągnął stamtąd Treya Spruance’a na miejsce problematycznego gitarzysty Jima Martina, który później jednak nie wyruszył z nimi w trasę). Choć z zadania wywiązują się wyśmienicie, czuć, że za każdym puszczają do nas oko. W swych pastiszach nie usiłują zadrwić z innych gatunków czy stylów w sposób jawny, dlatego proszę nie obawiać się przekroczenia granicy parodii.
Danie przyrządzono z wyczuciem smaku, nawet jeśli czasem jest zgoła brutalnie. Nie zmieniło się, że nadal mamy do czynienia z muzyką przede wszystkim gitarową. W numerze niemal tytułowym „King for a Day” słyszymy nawet akustyki, co w ich twórczości należy raczej do rzadkości. Ale FNM od zawsze wyróżniali się na tle konkurencji przede wszystkim sporymi dawkami klawiszy. Wszak mieli w składzie fachowca w tej dziedzinie (a nie – tak jak nierzadko bywa – że któryś z gitarzystów zasiadał tu czy ówdzie do klawiatury, bo wymagał tego materiał). Jednak nie znajdziemy na albumie zbyt wielu partii fortepianowych, gdyż Roddy Bottum zmagał się w trakcie prac z demonami po wpadnięciu w sidła hery oraz śmierci ojca i Kurta Cobaina (wdowa po liderze Nirvany Courtney Love, z którą przyjaźni się do dziś, była jego ostatnią dziewczyną przed przejściem na różową stronę mocy).
Utwory
1. Get Out 2:17
2. Ricochet 4:28
3. Evidence 4:53
4. The Gentle Art Of Making Enemies 3:28
5. Star A.D. 3:22
6. Cuckoo For Caca 3:41
7. Caralho Voador 4:01
8. Ugly In The Morning 3:06
9. Digging The Grave 3:04
10. Take This Bottle 4:59
11. King For A Day 6:35
12. What A Day 2:37
13. The Last To Know 4:27
14. Just A Man 5:35