Opis
Debiut The Prodigy jest jak zastrzyk z adrenaliny prosto w serce! Dowód na to, że muzyka elektroniczna może być czystym, nieskrępowanym szaleństwem. Experience to esencja brytyjskiej sceny rave z początku lat 90. – czasów, gdy liczyły się tylko połamane bity, ultraszybkie tempo i melodie, które brzmią, jakby ktoś podkręcił karuzelę do granic możliwości. To album, który nie prosi o uwagę, on ją po prostu taranuje, wciągając w środek nielegalnego party. Jest chaotycznie, jest niesamowicie głośno i przede wszystkim – jest turbo-pozytywnie.
Brzmienie tej płyty to fascynujące połączenie surowej, wręcz prymitywnej technologii z genialnym uchem Liama Howletta do chwytliwych sampli. To muzyka, która pachnie dymem z maszyn, fluorescencyjnymi pałeczkami i wolnością. Nawet jeśli dziś niektóre dźwięki wydają się vintage, to energia, jaka z nich bije, jest wciąż świeża i autentyczna. Potrzebujesz totalnego resetu i chcesz poczuć, jak to było, gdy elektronika dopiero wyrywała się z podziemia, by podbić świat? Zatem wiesz co robić!
Mimo że album kojarzy się z totalnym luzem, Liam Howlett był pod ogromną presją ze strony... hardkorowych fanów rave’u. W tamtym czasie scena ta była bardzo hermetyczna, a wydanie singla Charly (z samplem kota z kreskówki) sprawiło, że prestiżowy magazyn muzyczny Mixmag umieścił Liama na okładce z pytaniem: „Czy Charly zabił rave?”. Ortodoksyjni fani bali się, że muzyka stanie się zbyt „bajkowa” i komercyjna. Liam odpowiedział na to w najlepszy możliwy sposób – wypełnił resztę albumu Experience tak potężnymi i skomplikowanymi breakbeatami, że wszystkim niedowiarkom opadły szczęki, a The Prodigy na zawsze uciekli z szufladki „zespołu jednego hitu”.
Dzisiaj The Prodigy kojarzymy jako zespół, na debiutanckim albumie Experience prawie za wszystko odpowiadał sam Liam Howlett. Pozostali członkowie – Keith Flint, Maxim i Leeroy Thornhill – pełnili wtedy głównie rolę tancerzy i „nakręcaczy” podczas występów na żywo. Co więcej, Liam stworzył ten przełomowy materiał, korzystając z dość prymitywnego jak na dzisiejsze standardy sprzętu (głównie samplera Roland W-30). Plotka głosi, że wiele legendarnych sampli na płytę wyciął bezpośrednio z winyli, które kupował za ostatnie grosze, siedząc całymi dniami w swoim pokoju, który fani pieszczotliwie nazywali „The Dirt Chamber”.
PS. Uwielbiam do bólu!
Utwory
A1. Jericho 3:42
A2. Music Reach (1/2/3/4) 4:12
A3. Wind It Up 4:33
B1. Your Love (Remix) 5:30
B2. Hyperspeed (G-Force Part 2) 5:16
B3. Charly (Trip Into Drum And Bass Version) 5:12
C1. Out Of Space 4:57
C2. Everybody In The Place (155 And Rising) 4:10
C3. Weather Experience 8:06
D1. Fire (Sunrise Version) 4:57
D2. Ruff In The Jungle Bizness 5:10
D3. Death Of The Prodigy Dancers (Live) 3:43